Gdy nagle obudziłam się, wyglądając przez okno zobaczyłam samochód Damon'a. Chciał banie uratować naprawdę mu na mnie zależy usłyszałam otwieranie drzwi to był on, miał krwawiace usta i rozcieta rękę, ale to mu w niczym nie przeszkodziło. Wziął mnie w ramiona i ruszył w stronę samochodu, położył mnie na siedzeniu a sam zawrócił i podpalił rozwalajacy się budynek. Wsiadł na miejsce kierowcy i ruszyliśmy w stronę akademika. Zaparkował na podjeździe, otworzył drzwi pasażera, oboje ruszyliśmy w stronę drzwi wejściowych. Obrazu ruszyliśmy do mojego pokoju porozmawiałam znam przez jakieś dwadzieścia minut poczym wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Damon
Patrzyłem jak śpi przez kilka minut pocałowałem ją w czoło i wyszedłem zamykając drzwi, zszedłem po schodach i ruszyłem do kuchni nalałem sobie wody do szklanki i zauważyłem Sam'a siedzącego na kanapie w salonie.
S- I co Romeo uratowałeś swoja Julie?
D- Co ty taki wesoły przeleciałeś jakoś łaskę czy co?
S- A żebyś wiedział, ostra ruda tylko jak ona miała na imię?
D- Stary ustankuj się wreszcie
Po tych słowach poszłam do swojego pokoju, byłem naprawdę zmęczony.
Rosemary:
Otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek 9:30 postanowiłam jeszcze trochę pospać. Nagle na swoim ciele poczułam zimne ręce, pomyślałam że to Damon ale nie to był Sam:
S- Witaj księżniczko, zrobiłem ci śniadanie.
R- Dziękuję gdzie Damon?
S- Chyba gdzieś wyszedł ma wrócić wieczorem a teraz jedz
Dokończył śniadanie wzięłam bieliznę i ubrania i ruszyła pod prysznic. Zrobiłam leki makijaż, ubrana byłam w czarne obcisłe rurki, czarna bokserki i trampki. Postanowiłam iść na polowanie i zrobić sobie spacer.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz